Mięsa i ryby na szlacheckim stole

Wczoraj pisałam o kilku staropolskich specjałach bardziej na słodko. Dziś pora na coś konkretnego. Mięsa oraz ryby stanowiły główny element diety wysoko urodzonych w siedemnastowiecznej Polsce. To właśnie nim Stanisław Czerniecki poświęcił większą część Compendium Ferculorum albo zebranie potraw.

Jeśli znudził się Wam schabowy oraz macie dość piersi z kurczaka, staropolska publikacja na pewno znajdzie się w czołówce Waszych ulubionych książek. Wśród mięsiw wymienia się bowiem takie rarytasy jak: żubrowy comber gotowany na rumiano, baranek z czosnkiem, kapłon (młody, specjalnie tuczony kogut) z grzankami z białego chleba, ślimaki (zostały umieszczone w dziale mięsnym) czy raki z botwiną. Szczególnie ciekawie brzmi przepis na limoniatę. Można ją było przyrządzić z cielęciny albo kapłona. Mięso należało osolić, dodać pietruszkę oraz masło, zalać rosołem i ugotować. Przed podaniem odlewano trochę rosołu, po czym doprawiano octem winnym, tartym chlebem, szafranem, cynamonem, cukrem, limonką, pieprzem i gałką zaś na wierzchu układano figatelle (rodzaj mielonych). Domyślam się, że przypraw sobie nikt nie żałował. W staropolskiej kuchni bardzo często podawano też mięsa z owocami: wiśniami, agrestem, porzeczkami, gruszkami.

Nie gorzej opisano dania rybne. Wykaz potraw rozpoczynał się od łososia. Stanisław Czarnecki opisał też, co można wyczarować z jesiotra, szczupaka, karpia, węgorza, dorsza, leszcza, piskorza czy czeczugi. Trzeba przyznać, że podawano je dość podobnie jak mięsa czyli z chrzanem, szpinakiem, a także na słodko (z owocami oraz miodem). Jednym z ciekawszych połączeń były przepisy na dania z selerem czy kwaśną kapustą. Urzekła mnie również receptura na rybę z masłem po holendersku, którą gotowano w kotle z dodatkiem pokrojonej w kostkę pietruszki. Całość doprawiona była dodatkowo imbirem i octem winnym. Nie zapominajmy, że nasza kuchnia słynęła ze sposobów przygotowywania dań z ryb słodkowodnych. Nawet we Francji mówiono o rybach przygotowywanych na sposób polski.

Po wertowaniu Compendium Ferculorum albo zebranie potraw zrobiłam się bardzo głodna, a co więcej rządna kulinarnych eksperymentów. Jak tylko będę miała trochę wolnego czasu na pewno wypróbuję jakiś z przepisów przytoczonych przez Stanisława Czernieckiego.

© cosma / Shutterstock.com

Specjały ze szlacheckiego stołu okiem Stanisława Czernieckiego

Szlachetnie urodzeni w XVII wieku lubili sobie dobrze podjeść. Sprzyjały temu zarówno warunki historyczne – trudno się bowiem prowadzi wojny z pustym brzuchem (Dymitriada, wojna z Turcją, wojna z Kozakami, wojna z Rosją, potop szwedzki), jak i klimatyczne – warunki pogodowe były mniej przyjazne niż współcześnie. O tym, co jadano napisał Stanisław Czerniecki – sekretarz królewski, podstoli żytomierski oraz autor pierwszej polskiej książki kucharskiej zatytułowanej Compendium Ferculorum albo zebranie potraw (wydanej w 1682 roku). Pismo podzielone jest na trzy części: sto podtraw mięsnych, sto potraw rybnych i sto potraw mlecznych, pasztetów, tortów i ciast.

Dziś trochę po kaszubsku, chciałabym przytoczyć kilka perełek z tego ostatniego rozdziału. Lojalnie uprzedzam, że księga nie podaje szczegółowych ilości składników, a raczej skupia się na „duchu” potrawy. Przygotowując zestawienie korzystałam z Compendium Ferculorum albo zebranie potraw z 1682 roku. Z tą niezwykłą ciekawostką kulinarną można zapoznać się w wersji zdygitalizowanej na stronie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Jako, że mamy karnawał na pierwszy ogień pójdzie coś, pożywnego na śniadanie. Wśród licznych specjałów spodobała mi się prosta receptura na jajecznicę z winem. Aby ją przygotować będą nam potrzebne: masło, jajka, wino, cynamon oraz cukier. Masło rozpuszczamy na patelni. Jajka mieszamy z winem, cukrem i cynamonem po czym wylewamy na rozgrzane masło i zasmażamy bez mieszania.

Jeśli chodzi o słodkości wyjątkowo urzekł mnie przepis na ulipki – rodzaj staropolskich rurek z nadzieniem. Mąkę rozrabiamy z mlekiem i cukrem po czym pieczemy jak opłatki. Gdy się podpieką, zawijamy je na drewienka (w celu nadania kształtu). Podajemy posypane cukrem albo z pianą (rodzaj kremu na bazie śmietany).

Stanisław Czerniecki przedstawił też kilka sposobów robienia ciasta, w tym również francuskiego oraz tortów, wśród których wymieniane są: tort maślany, hiszpański, migdałowy, agrestowy, pistacjowy, porzeczkowy czy z brunellami (dużymi, suszonymi, pozbawionymi pestek śliwkami).

Siedemnastowieczne menu szlacheckie na pewno nie było ani monotonne, ani mało wyszukane. Jutro kilka słów o rybach i mięsach.

Garnki i XVII wieczna kuchnia, © Patricia Hofmeester / Shutterstock.com

Sernik cynamonowy z dżemem pomarańczowym

Czas na ostatni bożonarodzeniowy przepis. Ponownie będzie to sernik. Tym razem jednak cynamonowy z dodatkiem dżemu pomarańczowego. Bardzo smaczne, aromatyczne połączenie. Idealnie pasuje do świątecznej atmosfery. A jutro zapraszam na podróż w czasie. Będziemy buszować po szlacheckich stołach…

Sernik cynamonowy z dżemem pomarańczowymprzepis

Spód sernika:

160 g jasnych ciastek
70 g masła

Ciastka miksujemy w blenderze, a następnie wsypujemy do miski z rozpuszczonym masłem. Całość dokładnie mieszamy po czym wykładamy na dno formy.

Masa serowa:

700 g sera do sernika
150 g cukru
3 jajka
2 łyżki mąki ziemniaczanej
4 łyżeczki cynamonu
1 łyżka ekstraktu waniliowego
dżem pomarańczowy
cukier puder

Ser mieszamy z cukrem, jajkami, ekstraktem waniliowy, cynamonem oraz mąką ziemniaczaną. Ciastka ułożone na dnie formy smarujemy około 5 mm warstwą dżemu pomarańczowego po czym wlewamy masę serową. Sernik pieczemy przez 75-80 minut w piekarniku rozgrzanym do 165 stopni. Po ostygnięciu posypujemy cynamonem wymieszanym z cukrem pudrem (możemy skorzystać z jakiegoś szablonu, aby zrobić wzór).

Sernik cynamonowy z dżemem pomarańczowym

Ciasto z sanshō

I jeszcze jeden przepis około świąteczny. Tym razem z Wigilii z sąsiadami. Na wieczór przygotowałam placek z sanshō – nazywanym japońskim pieprzem (właściwa nazwa rośliny to żółtodrzew pieprzowy). Sanshō jest jedną z nielicznych ostrych przypraw w kuchni japońskiej. Ponad to ma przepiękny, lekko cytrusowy, orzeźwiający zapach, dlatego świetnie sprawdza się również jako dodatek do ciast. Placek ozdobiłam dekoracją zrobioną z lukru plastycznego.

Przy okazji serdecznie zapraszam 1 stycznia 2013 na audycję Obudź się na Nowy Rok w Radiu Dla Ciebie (program trwa między 8:00-12:00, część o Japonii będzie między 8:00 a 9:00). Będzie trochę o Sylwestrze i obchodach Nowego Roku w Japonii, a także w Peru. Radia można słuchać w Warszawie na 101 MhZ lub za pośrednictwem strony internetowej.

Ciasto z sanshō – przepis

220 g mąki pszennej
100 g masła
110 g cukru
4 jajka
łyżka miodu
2 płaskie łyżeczki sanshō
szczypta soli
pół łyżeczki sody oczyszczonej

Masło rozpuszczamy w misce. Następnie dodajemy miód, cukier oraz jajka i dokładnie miksujemy. Na sam koniec dosypujemy mąkę, sól, sodę oraz sanshō. Ponownie mieszamy. Ciasto przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez około 40 minut w piekarniku rozgrzanym do 175 stopni. Po ostudzeniu możemy udekorować  placek ozdobami wyciętymi z lukru plastycznego.

Ciasto z sanshō

Ciasto czekoladowe „Murzynkiem” zwane

Dziś kolejny przepis ze świątecznego stołu, a mianowicie „Murzynek”. Jest to jedno z nielicznych ciast, które jadają w moim rodzinnym domu wszyscy. Mama przygotowuje go z dodatkiem kakao oraz powidłami śliwkowymi (dzięki czemu jest wilgotny w środku). Ja podeszłam do tematu nieco inaczej, ciasto zrobiłam na bazie gorzkiej czekolady i zrezygnowałam z dodatku powideł. Wyszło inaczej, ale też dobrze.

Ciasto czekoladowe „Murzynkiem” zwane – przepis

350 g mąki
210 g cukru
200 g gorzkiej czekolady
140 g masła
100 ml mleka
5 jajek
1 płaska łyżeczka sody

Czekoladę rozpuszczamy z masłem w kąpieli wodnej następnie do tego dodajemy jajka, cukier, mlek0 i dokładnie miksujemy. Na sam koniec wsypujemy mąkę wymieszaną z sodą. Ciasto przelewamy do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez około 40 minut w piekarniku rozgrzanym do 175 stopni.

Ciasto czekoladowe

Sernik piernikowy

Święta, jak zwykle, minęły bardzo szybko. Już tylko pozostają wspomnienia po spotkaniach z rodziną i przyjaciółmi. W tym roku moimi niekwestionowanymi faworytami jeśli chodzi o menu zostały: smażony dorsz w lekkiej panierce (przywieziony prosto z nad Bałtyku), pierogi z kapustą i grzybami oraz zrazy. Święta spędziłam w rozjazdach, więc zostałam jedynie dostawcą ciast: sernika piernikowego, sernika cynamonowego z dżemem pomarańczowym oraz ciasta czekoladowego zwanego u mnie w domu „Murzynkiem”. Dziś przepis na sernik piernikowy, w wersji na dużą liczbę  osób (proporcje dla tortownicy o średnicy 28 cm).

Sernik piernikowy – przepis

Spód sernika:

210 g pierników
90 g masła

Pierniki miksujemy w blenderze, a następnie wsypujemy do miski z rozpuszczonym masłem. Całość dokładnie mieszamy po czym wykładamy na dno formy.

Masa serowa:

1300 g sera do sernika
220 g cukru
5 jajek
4 łyżki mąki ziemniaczanej
3 łyżeczki przyprawy do piernika
1 łyżka ekstraktu waniliowego

Ser mieszamy z cukrem, jajkami, ekstraktem waniliowy, mąką ziemniaczaną oraz przyprawą do piernika. Przelewamy do formy z przygotowanym spodem z pierników. Sernik pieczemy przez 80-85 minut w piekarniku rozgrzanym do 165 stopni.

Sernik piernikowy

Wesołych Świąt!

Boże Narodzenie tuż, tuż. W wielu domach trwają zapewne przygotowania. Jedzenie jest ważnym elementem każdych świąt, ale nie najważniejszym. Pyszne potrawy cieszą bowiem tylko wtedy, kiedy mamy je z kim zjeść. Stąd też wśród moich życzeń jest przede wszystkim to, by nie zabrakło Wam osób, z którymi możecie cieszyć się smakowitymi daniami.

Najbrzydsza japońska potrawa – kāre raisu

Jeśli miałabym wybrać najbrzydszą japońską potrawę bez zbędnego myślenia, podałabym kāre raisu (ryż z curry). Danie to zupełnie odstaje od kanonów aranżacji jedzenia w Kraju Kwitnącej Wiśni, różni się też znacznie smakiem, gdyż z reguły jedzenie japońskie jest raczej delikatne i subtelne, a nie jak w tym przypadku ostre. Mimo swojej formy nie można zarzucić daniu nic w kwestii doznań smakowych. Przepis na kāre raisu z wołowiną można znaleźć tutaj. Dziś natomiast polecam wersję drobiową.

Kāre raisu – przepis:

600 g piersi z kurczaka
700 g ziemniaków
2 średnie cebule
200 g marchewki
2 łyżki oleju lub masła
1500 ml wody
japońskie kostki curry do przygotowania sosu (dostępne w sklepach z żywnością orientalną)

Mięso, warzywa kroimy w kostkę. W garnku rozpuszczamy tłuszcz i podsmażamy na nim cebulę oraz mięso. Następnie dorzucamy warzywa po czym dolewamy wodę. Kiedy wywar zawrze, zmniejszamy ogień, gotujemy przez około 15-20 minut. Następnie dodajemy kostki curry i ponownie dusimy na wolnym ogniu przez 10 minut, mieszając od czasu do czasu. Kāre raisu podajemy z białym ryżem. Świetnie smakuje też z kaszą jaglaną.

Kāre raisu