Kuchnia sycylijska

Niestety, w tym roku ominął mnie wyjazd na konferencję naukową na Sycylię. Na pocieszenie zostały opowieści najbliższych i cała masa różnych smakołyków. Może następnym razem… Dotychczas miałam okazję próbować na miejscu jedynie kuchni północnych Włoch. A że południe ma też wiele do zaoferowania, wiec kiedyś na pewno się tam wybiorę.

Z reguły kuchnia włoska kojarzy się z dobrze dobranymi składnikami oraz wybornym smakiem. W zeszłym roku natomiast czytałam kilka blogowych relacji, których autorzy wcale nie rozpływali się nad doznaniami kulinarnymi, a wręcz narzekali na niesmaczne włoskie jedzenie. Relacje osób z tegorocznego wyjazdu na Sycylię również były przesycone negatywnymi opiniami. Oczywiście trafiały się świetne potrawy, ale przeważały te bardzo przeciętne oraz słabe. Do tego ceny nie należące do najniższych (około 20 euro za danie obiadowe) i często nie pierwszej świeżości składniki (kryzys na Sycylii bardzo mocno odcisną swoje piętno). Czy trafimy na dobre, czy niesmaczne jedzenie to czysta ruletka. Mimo wszystko Sycylia ma wiele do zaoferowania. Jest ona również bardzo ważnym terytorium z punktu widzenia rozpowszechniania się produktów spożywczych, ale zacznijmy od początku…

W starożytności Sycylia była mocno skolonizowana przez Greków, którzy pobudowali wspaniałe miasto Syrakuzy (splendor jego przyprawiał o zazdrość nawet Ateńczyków). Później przyszły czasy dominacji Saracenów. W 831 roku n.e. uczynili oni swoją stolicą Palermo. Przez dwa wieki napływały na Sycylię wszelkie arabskie wzorce kulturowe, nie wykluczając również tych kulinarnych. Od 1060 roku do 1189 wyspą władali Normanowie. Potem trafiła w ręce Andegawenów, następnie Habsburgów, by w 1861 roku stać się częścią Włoch.

Pszenica jest głównym zbożem na Sycylii od ponad 2000 lat. Innymi ważnymi uprawami są cytrusy (z Katanii pochodzą najlepsze pomarańcze we Włoszech). To również drugi pod względem wielkości region jeśli chodzi o produkcję migdałów oraz oliwek. Na uwagę zasługują też uprawiane na wyspie: granaty, orzechy włoskie, pistacje, pomidory, karczochy i fasola. Na Sycylii mało jada się mięsa, za to dostępne są wspaniałe owoce morza. Wśród najsławniejszych lokalnych serów znajdziemy: pecorino siciliano, pepato (ostry ser z owczego mleka) czy fromaggio al pepe (ser z krowiego mleka z pieprzem), a także różne sery z dodatkiem pistacji.

Jedną z najpopularniejszych sycylijskich potraw jest caponata będąca połączeniem różnych kultur, które przeniknęły na wyspę. Składa się ona z bakłażanów, sosu z kwaśnych i słodkich pomidorów, oliwek, kapar oraz owoców morza. W Trapani przygotowuje się cuscussu, czyli kuskus. Nie jest to jednak danie na z dodatkiem jagnięciny czy kurczaka, ale ryb. W Palermo popularna jest pasta con sarde – pasta z sardynkami. Katania słynie między innymi z lasagne alla catanese z sosem z dodatkiem bakłażanów, pasty pomidorowej, kapar, oliwek, czosnku, natki pietruszki i anchois. Sycylijskie sałatki są proste i bazują na głównie na sezonowych produktach. Jedną z najbardziej znanych jest insalata siciliana robiona z pomidorów pokrojonych w ćwiartki, bazylii oraz czosnku podana z dressingiem z oliwy z oliwek, octu winnego, soli oraz pieprzu. Ponadto Sycylijczycy uwielbiają także grillowane mięsa.

To Saraceni rozkochali mieszkańców Sycylii w słodkich, pachnących deserach. Wśród rozlicznych przysmaków znajdziemy cannoli – rurki nadziewane najczęściej ricottą na słodko (chociaż występuje wiele lokalnych wersji). Dawniej mówiono na nie cappelli di turchi (dosł. tureckie czapki). Specjałem z okolic Palermo jest casatta – rodzaj ciasta biszkoptowego nasączonego sokiem owocowym lub likierem z dodatkiem kremu na bazie ricotty, kandyzowanych owoców, marcepana, orzechów itp.  Jada na Sycylii również migdały w słodkich skorupkach (częsty podarek na ślubach), torrone (nugaty) i oczywiście lody, które podaje się też w bułce. Rozsławione na cały świat jest też zabaione (krem robiony z cukru, żółtek, wina Marsala a czasem także kremówki).

Produkty sycylijskie, Fot. Hanami®

Produkty sycylijskie

Sycylia, Cefalù, Fot. Hanami®

Sycylia, Cefalù

Chūgen – letnia wymiana prezentów w Japonii

Dwa razy do roku Japończycy wymieniają się prezentami. Podarunki wysyłamy przede wszystkim na początku grudnia, a także w lipcu. Zimowy obyczaj nosi nazwę seibo, zaś letni chūgen. W Kraju Kwitnącej Wiśni upominki przesyła się rodzinie, znajomym, ale także wszystkim ludziom, którym coś zawdzięczamy. Większość sklepów i domów handlowych posiada specjalną ofertę z tej okazji. Możemy złożyć zamówienia na zestawy, podać dane odbiorców, a sklep zajmie się całą resztą (kartką, pakowaniem oraz dostawą). Wśród prezentów znajdziemy przede wszystkim jedzenie, czyli czekoladki, łakocie, cukierki, alkohole, ale także produkty których w Europie raczej nie wysyła się znajomym np.: surowe owoce morza, mięso, napoje chłodzące, ocet czy makarony.

Tegoroczna oferta upominków na chūgen jest bardzo bogata. Oto kilka propozycji, które przykuły moją uwagę. Zacznę od słodkości. Japońskie cukiernie chyba nigdy nie przestaną zadziwiać. Oczarowują mnie nie tylko połączeniami smakowymi, ale również sposobem podania słodyczy. Firma Louange Tokyo przygotowała pudełka z zestawem ośmiu mini parfait wśród których znajdziemy takie smaki jak: róża z pistacjami, pomidory z mascarpone czy cytryna z bazylią. Ukłonem w stronę tradycji jest pięknie opakowany zestaw łakoci o nazwie miyabi ( dosł. „elegancja”, „czar”, „gracja”). Małe sześciany to mieszanka bardzo japońskich smaków np.: herbata matcha, yuzu (japoński cytrus podobny do cytryny), herbata hōjicha, imbir. Wśród innych popularnych słodkości letnich znajdziemy bogatą gamę deserów, czekoladek oraz wypieków z dodatkiem herbaty matcha, a także senbei – tradycyjne, japońskie krakersy. Sprezentować możemy również ocet ryżowy i owocowy. Taką ofertę przygotowała firma Nihon Shizen Hakkō, która zachwala go jako świetny dodatek do potraw, ale także i produkt nadający się do picia. Amatorzy wytrawnych smaków na pewno zainteresowali się unagi chimaki (węgorzem w sosie kabayaki z ryżem) firmy Ōmori Tansui, Himiko gosai (dosł. „pięć kolorów Himiko”) – makronem sōmen w pięciu kolorach produkowanym przez Miwa Sōmen Yamamoto czy cudowną wołowiną z Kiusiu z krów odmiany kuroge washu (Japanese Black).

Zestaw ośmiu mini pafrait firmy Louange Tokyo, źródło: http://item.rakuten.co.jp/louange-tokyo/parfait/

Zestaw ośmiu mini parfait firmy Louange Tokyo, źródło: http://item.rakuten.co.jp/louange-tokyo/parfait/

Zestaw Miyabi firmy Louange Tokyo, źródło: http://item.rakuten.co.jp/louange-tokyo/miyabi_chocolat/

Zestaw Miyabi firmy Louange Tokyo, źródło: http://item.rakuten.co.jp/louange-tokyo/miyabi_chocolat/

Unagi chimaki firmy  Ōmori Tansui, źródło: http://item.rakuten.co.jp/manraku/10000042/

Unagi chimaki firmy Ōmori Tansui, źródło: http://item.rakuten.co.jp/manraku/10000042/

Makaron Himiko gosai firmy Miwa Sōmen Yamamoto, źródło: http://item.rakuten.co.jp/miwayama/c/0000000344/

Makaron Himiko gosai firmy Miwa Sōmen Yamamoto, źródło: http://item.rakuten.co.jp/miwayama/c/0000000344/

 

Kuchnia marokańska

Afryka Północna zdominowana jest przez muzułmanów. Islamizacja tego regionu nastąpiła między 649 a 1055 rokiem n.e. W grupie państw znajdujących się pod silnym wpływem kultury arabskiej jest też Maroko. Kraj ten kojarzy się wielu osobom z Humphreyem Bogartem i filmem Casablanca albo popularną destynacją wakacyjną. Zabytki oraz piękno natury to nie jedyne rzeczy, jakie Maroko ma do zaoferowania. Znana i ceniona jest również jego kuchnia, będąca mieszanką kilku sztuk kulinarnych: berberyjskiej, arabskiej, perskiej, hiszpańskiej oraz francuskiej.

Berberom Marokańczycy zawdzięczają kuskus – kaszę z pszenicy (nazwa używana także do określania potraw z jej dodatkiem), którą najczęściej gotuje się na parze oraz różne odmiany chleba wyrabiane z mąki jęczmiennej. Wzmianki o kaszy pojawiają się w źródłach pisanych w XIII wieku. Obecnie chleb robi się też z mąki z prosa, sorgo czy mąki pszennej. Jest on najczęściej płaski, okrągły i chrupiący. Najpopularniejsze odmiany to khobz bishemar oraz khobz milka. Podaje się go do większości potraw, często pełni również rolę sztućców. Na początku XX wieku wraz z kolonizacją francuską pojawiły się w Maroku wypieki, desery w stylu europejskim, lody, a także zwyczaj łączenia sałaty z grillowanymi warzywami.

Potrawy z ryb i owoców morza najpopularniejsze są na wybrzeżu. Najwięcej przygotowuje ich się w formie tagine (inna forma zapisu tajine lub tajin). Bardzo typowe dla Maroka jest podawanie ryb z owocami, zarówno świeżymi, jak i suszonymi (śliwkami, morelami, daktylami). Tagine to nazwa potrawy oraz specjalnego naczynia, w którym przygotowuje się jedzenie. Naczynie wyrabia się gliny, może być ona potem szkliwiona lub nie. Składa się ze spodu oraz lejkowatej przykrywki. Umieszcza się je bezpośrednio na palenisku, gdzie służy do wolnego gotowania potraw jednogarnkowych składających się z mięsa, warzyw, a czasem też suszonych i świeżych owoców. Do tagine przede wszystkim podaje różne rodzaje chleba.

Do ciekawszych potraw marokańskich należy bisteeya, rodzaj słodko słonego ciasta. Niektórzy uważają, że przepis nawiązuje do andaluzyjskich wypieków i pochodzi od hiszpańskiego słowa pasteles. Jest również teoria wiążąca go z najazdami arabskimi w VII wieku czy doszukiwania się w potrawie wpływów chińskich. Bisteeya jest zazwyczaj duża i bogato nadziewana mięsem gołębim (obecnie częściej dodaje się kurczaka) gotowanym z dodatkiem natki pietruszki, cebuli, czosnku, przypraw, cukru oraz migdałów.

Tradycyjny posiłek marokański składa się z przystawek (na ciepło i na zimno), wśród których znajdziemy sałatki warzywne o intensywnych, świeżych smakach, gęste dipy, niewielkie dania z mięs, ryb i owoców morza. Nie brakuje również różnych odmian chleba oraz oliwek. Później następuje danie główne, często jest to jakaś odmiana tagine. Obiad kończy szklanka słodkiej, miętowej herbaty. Deser i łakocie dość rzadko podawane są po posiłku. Znacznie częściej serwuje się je między kolejnymi daniami, a także na śniadania i do herbaty. Po za tym są to produkty charakterystyczne dla świąt i wielkich wydarzeń. Najpopularniejsze są świeże oraz suszone owoce z dodatkiem miodu, siekanych migdałów czy wody różanej. Marokańczycy przygotowują też różne ciasta oraz ciasteczka. Wśród ich składników znajdziemy suszone owoce (w szczególności daktyle), migdały, pistacje, chałwę, miód, wodę z kwiatu gorzkiej pomarańczy. Najbardziej znane marokańskie łakocie to kaab el ghzal  („rogi gazeli”) – ciasteczka przypominające małe rogaliki, seffa – kuskus na słodko czy palce Fatimy.

W ciągu trzech najbliższych dni na blogu pojawią się przepisy na trzy dania marokańskie: przystawkę, danie główne oraz deser. Życzę udanej wyprawy kulinarnej!

Tagine, kuchnia marokańska, Fot. © margouillat photo / Shutterstock.com

Tagine, kuchnia marokańska, Fot. © margouillat photo / Shutterstock.com

Morwa

Małe, słodkie owoce wyglądające jak kiść winogron w miniaturze kojarzą mi się nieodłącznie z podstawówką i oczekiwaniem na wakacje. Podczas WFu na świeżym powietrzu zawsze znajdowałam czas na podkradanie z drzew dojrzewających morw. Potem zmieniłam szkołę i zapomniałam o tych owocach. Dawny smak wrócił w momencie, kiedy moi rodzice posadzili u siebie w ogródku małe niepozorne drzewko morwy białej (jej owoce mogą być mleczno-żółte, różowe czy nawet fioletowe). Przez kilka lat owoców wyrastało, jak na lekarstwo. Trzeba było też o nie walczyć ze spragnionymi słodyczy ptakami. W tym roku jednak roślina wyjątkowo obrodziła. Morwę można jeść surową, nadaje się też do wypieków, produkcji dżemów i nalewek. Ja przygotowuję z niej między innymi ciasto dla dzieci bez dodatku cukru (przepis już w niedługo). W planach jest też nalewka.

W Chinach owoce morwy białej jada się na surowo, przygotowuje się też z nich wino. W Wietnamie popularny jest si ro dao (syrop morwowy)ruou dao (likier morwowy), zaś aby podnieść właściwości zdrowotne potrawy, do dań mięsnych gotowanych i smażonych można dodać liście morwy. Morwa czarna pochodząca z Azji Mniejszej znana była w Europie już przed panowaniem Rzymian, zaś morwą czerwoną zajadali się rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej. W Afganistanie suszone morwy stanowią przekąskę dla podróżnych i osób pracujących w polu, podobnie wykorzystują morwy mieszkańcy Himalajów, oni jednak częściej przerabiają owoce na mąkę, z której robią placki. Persowie jadają chleb morwowy o nazwie tut-pikht, a mieszkańcy Azerbejdżanu robią z morwy aragh (rodzaj wódki).

Dlaczego warto zainteresować się morwą białą? Otóż jest to roślina mająca liczne właściwości lecznicze. W tradycyjnej medycynie chińskiej używa się jej od setek lat. Według zielarzy z Państwa Środka jadanie owoców morwy wzmacnia krew, przywraca siły, oczyszcza nerki i wątrobę oraz zapobiegają przedwczesnemu siwieniu włosów. Badania naukowe wykazały, że zawierają one witaminy: A, B1, B2 i C, a także żelazo i dużo cukrów prostych. Lecznicze zastosowanie mają też liście. Obniżają one wchłanianie cukru, co pomaga w odchudzaniu, a także w leczeniu cukrzycy.

Morwa biała, Fot. Hanami®

Guacamole

Uwielbiam historię prekolumbijską Mezoameryki i Ameryki Południowej. Pradawne, odmienne kulturo cywilizacje kryją wiele sekretów, w tym i tych kulinarnych. Bardzo trudno wyobrazić sobie kuchnię meksykańską, a także Tex-Mex bez przecieru z awokado z dodatkiem przypraw i np. papryki, pomidorów, cebuli. Ów dip o zielonym kolorze i przyjemnym zapachu nosi nazwę guacamole. Przysmak znany był Aztekom pod nazwą ahuaca mulli, co znaczy dosłownie „sos z awokado”. W podstawowej wersji składał się z awokado z dodatkiem przypraw. Sos przygotowywano w specjalnych kamiennych moździerzach molcajete. Najlepsze był te wyrabiane ze skał wulkanicznych. Hiszpanie próbowali przewieść awokado do Europy, ale początkowo było to bardzo trudne, gdyż owoce szybko się psuły. Od lat sześćdziesiątych XX. wieku wraz z rozwojem upraw awokado w Kalifornii guacamole zaczęło się cieszyć coraz większą popularnością w USA. Obecnie jest najpopularniejszą przekąską podawaną podczas Super Bowl.

Guacamole – przepis:

2 małe, dojrzałe owoce awokado
pół limonki (można zastąpić cytryną)
sól, pieprz

Dojrzałe awokado kroimy na pół, usuwamy pestkę i przy pomocy łyżki wyjmujemy z niego miąższ. Miąższ wrzucamy do głębokiego talerza, po czym ugniatamy widelcem. Dodajemy sok z limonki oraz przyprawy, a następnie dokładnie mieszamy. Guacamole podajemy do nachos czy mięs, możemy go również użyć jako pasty na kanapki.

Guacamole, Hanami®

Kalafior smażony na maśle z młodą marchwią

Kalafior to warzywo z rodziny kapustowatych. Jest bardzo bogaty w minerały i witaminy. Jadany był w Grecji, Rzymie, w XII wieku znany był kupcom arabskim. We Włoszech zdobył popularność około XVI wieku, a niecały wiek później prawdopodobnie za sprawą Bony Sforzy trafił do Polski. Ze względu na to, że jest warzywem dość wymagającym, dawniej nazywano go kapustą dla bogatych. Dziś ma  bardzo szerokie zastosowanie. Jest składnikiem zup, past, zapiekanek czy dodatkiem do dań głównych.

Kalafior smażony na maśle z młodą marchwią  – przepis:

średni kalafior
5 młodych marchewek
3 łyżki masła
twardy owczy ser
sól, pieprz
szczypiorek

Kalafiora gotujemy. Następnie rozdzielamy go na różyczki. Marchew myjemy, obieramy i kroimy w plasterki. Kalafior i marchew wrzucamy na patelnię, przyprawiamy i smażymy na maśle 6-7 minut. Danie przed podaniem posypujemy strartyk owczym serem i szczypiorkiem.

Kalafior smażony na maśle z młodą marchwią, Hanami®

Pavlova z truskawkami i żurawiną

Od wielu lat Nowozelandczycy kłócą się z Australijczykami o to, kto wymyślił deser o nazwie Pavlova. Bezowy tort z bitą śmietaną i owocami powstał w latach dwudziestych XX wieku na cześć primabaleriny Anny Pawłowej. Mimo upływu lat, zupełnie nie traci na popularności. Raczej mało możliwe, aby komukolwiek przejadły się beza, bita śmietana i owoce (oczywiście zakładając, że deser jadany jest nie częściej niż raz w tygodniu). Jeśli ktoś chciałby zmniejszyć kaloryczność dania, może zrezygnować z bitej śmietany.

Pavlova z truskawkami i żurawiną / Pavlova with fresh strawberries and dried cranberries – przepis / recipe:

120 g cukru pudru / caster sugar
3 białka jajka / egg whites
1 łyżka octu / 1 tsp white wine vinegar
150 g śmietany kremówki 36% / double cream
30 g cukru / sugar
200 g truskawek / fresh strawberries
żurawina / dried cranberries
świeże liście werbeny cytrynowej i mięty / fresh leafs of mint and lemon verbena

Białka ubijamy na sztywną pianę. Następnie powoli dosypujemy 120 gram cukru i ubijamy dalej. Na sam koniec dolewamy łyżkę octu i ubijamy jeszcze chwilę. Gotową masę wylewamy do tortownicy o średnicy 25 centymetrów. Bezę wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. Po 5 minutach zmniejszamy temperaturę do 140 stopni i pieczemy przez kolejne 85 minut. Po upieczeniu uchylamy piekarnik i zostawiamy bezę do ostygnięcia. Śmietanę ubijamy z cukrem, po czym nakładamy na ostudzoną bezę. Następnie dodajemy żurawinę, pokrojone w ćwiartki truskawki oraz świeże liście ziół.

In a large bowl, beat egg whites until stiff. Gradually add in the custer sugar. Beat until thick and glossy. At the end add 1 tsp of white wine vinegar and beat again. Spoon the mixture onto cake-pan (diameter 25 cm) covered with baking sheet. Use a palette knife to make a circle. Preheat oven to 180 degrees C. Put cake-pan in the oven, and after 5 minutes turn the temperature down to 140 degrees C (for chewy meringue) or 150 degrees C (for crispy meringue). Bake about 85 minutes. Turn the oven off and leave the meringue inside until completely cold. In a bowl, beat double cream with 30 g of sugar until stiff. Place meringue on a flat plate. Fill the center of the meringue with whipped cream, and top with dried cranberries, fresh strawberries and herbs leafs.

Pavlova z truskawkami i żurawiną, Fot. Hanami®

Kuchnia Jury Krakowsko-Częstochowskiej

Zbliża się sezon wakacyjny, czas mniejszych i większych wypadów. Ja najbardziej lubię wyjazdy połączone z turystyką kulinarną. W sobotę wracając trasą katowicką ze spotkań o słodyczach japońskich, odkryłam dwa malownicze miejsca: Mirów i Bobolice. W obu z nich znajdują się zamki. W Mirowie ruiny (z połowy XIV wieku), w Bobolicach zamek odbudowany (z około 1350 roku). Budowle położone są w malowniczej scenerii lasów oraz skał stanowią świetną destynację dla amatorów spacerów czy przejażdżek rowerowych.

Z resztą to nie wszystkie atrakcje. Poszukiwacze regionalnych smaków też powinni być usatysfakcjonowani. W okolicy przygotowuje się pieczonki (inna nazwa prażonki). Przyrządza się je w dużych żeliwnych lub aluminiowych garnkach ustawionych nad ogniskiem. Wśród składników znajdziemy natomiast boczek, kiełbasę, buraki, ziemniaki, marchew czy cebulę. Ot, taka ciekawa alternatywa dla grilla. Jada się tu również tatarczuch – słodki chleb z mąki gryczanej. Słynie z niego miejscowość Żarki, gdzie od 1556 roku dzięki przyzwoleniu Zygmunta Augusta odbywają się jarmarki. Jest to ciemny, słodkawy chleb na drożdżach, z mąki gryczanej i dodatkiem mleka. Pozostaje on świeży nawet przez siedem dni. Trochę inny jest tatarczuch z Radomska oddalonego od Bobolic o około 65 km. Podania głoszą, że uprawę kaszy gryczanej w okolicach Radomska wprowadzili jeńcy tatarscy, którzy osiedli w regionie. W XVI wieku było już wielu kaszarzy, a ich żony słynęły z tatarczuchów z mąki gryczanej z pełnego przemiału i wypiekanych w piecach ceglanych. Pobliska Gmina Lelów słynie z ciulima lelowskiego – potrawy inspirowanej kuchnią żydowską. W XVIII wieku Leków był ważnym ośrodkiem chasydyzmu, który zabrania wykonywania w czasie świąt wszelkich prac, w tym również gotowania. Z czasem mieszkańcy Lelowa zaczęli przygotowywać potrawę wzorowaną na żydowskim czulencie, ale z dodatkiem mięsa wieprzowego, a dokładniej żeberek. Wszystkim, którzy mieliby ochotę przygotować to danie w domu polecam przepis ze strony Gminy Lelów. Okolice Bobolic słyną również z potraw z pstrągiem oraz soku z czarnego bzu.

Zamek Bobolice, Hanami®

Zamek Bobolice, Fot. Hanami®

Zamek Mirów, Hanami®

Zamek Mirów, Fot. Hanami®

Piękno okolicznej przyrody, Hanami®

Piękno okolicznej przyrody, Fot. Hanami®

Piękno okolicznej przyrody, Hanami®

Piękno okolicznej przyrody, Fot. Hanami®