Tłusty Czwartek oraz ciasteczka z kajmakiem, masłem orzechowym i popcornem

Tłusty Czwartek należy do pączków, jeśli jednak chcielibyście między pączkiem, a faworkiem przegryźć coś innego to polecam dzisiejszy przepis na ciasteczka. W listopadzie pisałam o trendach kulinarnych na 2013 rok. Według Sterling-Rice Group, przekąską roku został wybrany popcorn. Idąc za ciosem przygotowałam ciasteczka z tym modnym dodatkiem. Łakocie są świetnym jedzeniem imprezowym (małe, podzielne, apetyczne). To idealne  ciastka dla tych, którzy lubią słodko-słone połączenia smakowe.

Przepis na ciasteczka z kajmakiem, masłem orzechowym i popcornem:

250 g mąki pszennej
140 g masła
50 g cukru
1 jajko
150 g kajmaku
40 g masła orzechowego
popcorn

Masło, mąkę, cukier i jajko wrzucamy do miski, po czym szybko wrabiamy. Z ciasta formujemy kulkę i wstawiamy na 30 minut do lodówki. Ciasto rozwałkowujemy (grubość około 3 mm) i przy pomocy okrągłej foremki o średnicy 4 centymetrów wykrawamy ciastka, układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 13-15 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Kiedy ciastka ostygną, zaczynamy przygotowywać masę. Do rondelka wrzucamy 150 g kajmaku i masło orzechowe. Lekko podgrzewamy dokładnie mieszając. Masę nakładamy na każde ciastko, a następnie ozdabiamy je popcornem.

Ciastka z kajmakiem, masłem orzechowym i popcornem,  Fot. Hanami®

Rodzinne przepisy – placki ziemniaczane teścia

W każdym domu jedzenie przygotowuje się inaczej. Placki ziemniaczane należą do potraw, które dzielą społeczności, jak Polska długa i szeroka. Pojawia się bowiem odwieczne pytanie: Na słodko czy na słono? Duży wpływ na to ma to pochodzenie np. na Wschodzie częściej jada się placki ziemniaczane ze śmietaną, posypane cukrem. U mnie też panują podziały. Ze względu na upodobania trudno jest przygotować takie placki, które by pasowały każdemu. W domu rodzinnym dodają cebulę, mój Teść natomiast ma przepis na placki uniwersalne, które pasują do każdych upodobań smakowych.

Przepis na placki ziemniaczane:

1000 g ziemniaków
1 jajko
2-3 łyżki mąki pszennej
szczypta soli

Ziemniaki obieramy ze skóry, a następnie trzemy na tarce. Dodajemy jajko i mąkę pszenną, po czym dokładnie mieszamy. Na rozgrzany tłuszcz wylewamy niewielkie placki. Smażymy na złocisty kolor. Podajemy wedle upodobań – na słodko lub na słono.

Placki ziemniaczane, Fot. Hanami®

Wielbłądy z żurawiną

Małe dzieci uwielbiają niewielkie, fikuśne ciasteczka,  które łatwo utrzymać w rączce. Ostatnio opracowałam przepis dla maluchów, tym razem na wielbłądy z żurawiną. Ciastka można podawać jako samodzielną przekąskę czy pokruszyć do jogurtu albo serka. Łakocie przeznaczone są dla dzieci powyżej roku, gdyż zawierają w składzie białko jajka.

Przepis na ciasteczka wielbłądy z żurawiną:

120-130 g mąki pszennej
20 g suszonej żurawiny
20 g masła
1 jajko

Żurawinę moczymy w wodzie przez kilka minut, po czym dokładnie odciskamy. W misce rozpuszczamy masło, następnie dodajemy jajko, mąkę oraz żurawinę. Dokładnie wyrabiamy. Ciasto rozwałkowujemy (grubość około 3 mm) i przy pomocy foremki wykrawamy ciasteczka. Ciastka układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Łakocie pieczemy przez 12-15 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.

Wielbłądy z żurawiną, Fot. Hanami®

Zupa z czerwoną soczewicą i soją

Zupy są idealne na sezon zimowo-jesienny, bo przyjemnie rozgrzewają zmarznięte ciało. Przygotowuje się je szybko, dlatego są też świetnym rozwiązaniem dla osób zapracowanych, ale lubiących domowe jedzenie. Ostatnio zrobiłam lekki krem z czerwonej soczewicy oraz soi z dużą ilością warzyw.

Zupa z czerwoną soczewicą i soją – przepis:

150 g czerwonej soczewicy
60 g soi
300 g marchwi
150 g pietruszki (korzeń)
150 g pora
2 małe cebule
sól, pieprz, tymianek, chilli
śmietana
natka pietruszki

Soczewicę i soję moczymy przez 2 godziny w zimnej wodzie. Wrzucamy ziarna do garnka i zalewamy 1,5 litra wody. Dodajemy drobno pokrojone: marchew, korzeń pietruszki, pora oraz cebulę. Doprowadzamy do wrzenia, po czym zmniejszamy temperaturę gotowania. Zupę gotujemy przez około godzinę na wolnym ogniu, mieszamy co jakiś czas. 10 minut przed końcem gotowania doprawiamy. Kiedy zupa jest już gotowa, przy pomocy blendera przerabiamy ją na krem. Podajemy przybraną śmietaną i natką pietruszki.

Zupa z czerwonej soczewicy i  soi, Fot. Hanami®

Zupa z czerwonej soczewicy i soi, Fot. Hanami®

Japońska zastawa stołowa cz.5

Jednym z najczęstszych skojarzeń z Japonią jest herbata. To trafne skojarzenie, bowiem mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni uwielbiają ten napój. Japonia również słynie z ceremonii herbacianej. Jest to ważny element kultury Archipelagu,  a równie ważne są naczynia do serwowania herbaty. Bez względu na to, czy pije się szybką senchę o poranku czy matchę podczas pełnego skupienia spotkania herbacianego, ważna jest odpowiednia oprawa.

Matchawan ume, Fot. Nagomi.pl

Chawan ume, Fot. Nagomi.pl

Kubeczek murasaki daruma, Fot. Nagomi.pl

Murasaki daruma, Fot. Nagomi.pl

Praktycznie do XV wieku herbatę pijano w Japonii w chińskich czarkach noszących nazwę tenmoku chawan. Później popularnością cieszyły się naczynia koreańskich mistrzów, aż wreszcie wraz z rozwojem ceremonii herbacianej pojawiły się rodzime typy ceramiki. Do picia matchi (mianownik matcha) – zielonej, sproszkowanej herbaty wysokiej jakości używanej głównie podczas ceremonii herbacianej (obecnie także do wyrobu słodyczy oraz deserów) korzysta się z naczyń o nazwie chawan („czarka do herbaty”). Najczęściej są to wyroby ceramiczne, których niezwykłe wzornictwo zachwyca ludzi w różnych zakątkach świata od wieków.

Czarka do senchi aki niebieska , Fot. Nagomi.pl

Czarka do senchi aki niebieska , Fot. Nagomi.pl

Współcześnie do codziennych herbat (np. herbaty bancha czy sencha) używa się z kubków noszących nazwę yunomi chawan lub po prostu yunomi. Są one węższe i wyższe od czarek do matchi, ale mają mniejszą pojemność niż ich europejskie odpowiedniki (około 150-200 ml). Yunomi mogą być proste albo bogato zdobione. Tak jak chawan pozbawione są ucha. Jednak obecnie japońskie zakłady ceramiczne wykonują w tradycyjnych technikach także naczynia wyglądające jak europejskie filiżanki. Herbatę sencha możemy też podawać w specjalnych czarkach, które są o połowę mniejsze od czarek na matchę.

Kyūsu i czarki, Fot. Nagomi.pl

Kyūsu i czarki, Fot. Nagomi.pl

Aby jednak herbata trafiła do jakiegokolwiek naczynia, trzeba ją najpierw zaparzyć (w Japonii zwyczajowo nie wrzuca się liści do czarek). W tym celu możemy skorzystać z różnego rodzaju czajników. Wyróżniamy ich trzy podstawowe typy. Pierwszym z nich jest dobin – czajnik używany do nalewania wrzątku, herbaty a także sake. Początkowo były one żelazne ale od końca okresu Muromachi (1333-1578) zaczęto wyrabiać je z ceramiki. Niewielkie czajniczki wykonane najczęściej z ceramiki noszą noszą nazwę kyūsu. Mogą mieć one standardowy uchwyt, tak jak ich europejskie odpowiedniki albo specjalną rączkę, za którą podnosi się naczynie. Ostatnim rodzajem czajników są yakan. Wyglądają one podobnie do dobin, ale robi się je z miedzi albo mosiądzu.

Inne teksty o tej tematyce:

Czarka i kubek, zbiory własne

Czarka i kubek, zbiory własne

Łosoś pieczony

Nie wiem czemu, ale zimą rzadziej jadam ryby. Mimo to raz na jakiś czas nachodzi mi ochota na pieczonego łososia. Można go przyrządzić na wiele sposobów. Jednym z moich ulubionych jest ryba natarta solą, czosnkiem, obłożona cebulą, natką pietruszki i wykończona odrobiną masła. Łososia można podać, np.: z kaszą jaglaną, gryczaną czy nawet kuskusem.

Łosoś pieczony – przepis:

3 dzwonka łososia
2 średnie cebule
4 ząbki czosnku
1 mały pęczek natki pietruszki
1 mała cukinia
30-40 g masła
sól, pieprz

Łososia myjemy, po czym osuszamy. Nacieramy go z dwóch stron czosnkiem i solą, przyprawiamy pieprzem i wstawiamy do brytfanki (na tackę, do naczynia żaroodpornego). Okładamy go pokrojoną w pióra cebulą i posiekaną natką pietruszki. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 30-40 minut (w zależności od grubości). Około 20 minut przed końcem pieczenia dorzucamy na wierzch pokrojoną w cienkie plastry cukinię. Podajemy z kaszą, ziemniakami, kuskusem albo gotowanymi warzywami.

Łosoś pieczony, Fot. Hanami®

Mali pomocnicy odchudzania

Nie ma chyba osoby, która chociaż raz w życiu nie byłaby na diecie. Powody bywają różne – zdrowotne albo czysto estetyczne. Sama nie lubię odchudzania. Rezygnacja z dobrego jedzenia, po prostu obniża moje morale. Jeśli jednak już ktoś podąża tą trudną ścieżką pełną wyrzeczeń, na pewno przyda mu się pomoc. Jest bowiem kilka rzeczy, które mogą ułatwić odchudzanie. Oto one:

STEWIA –  (Stevia rebaudiana) to roślina, która z powodzeniem może zastąpić cukier. Za jej słodki smak odpowiadają nieprzyswajalne przez człowieka glikozydy, stąd też nie ma praktycznie kalorii. Stewia jest znacznie słodsza od cukru zatem używa się jej mniej. Nadaje się też do pieczenia (znosi temperatury do 200 stopni). Występuje w formie suszu (suszone liście), wyciągu albo tabletek. Wadami stewii jest lekko gorzkawy posmak (pojawiający się przy użyciu zbyt dużej ilości), trudność w dobraniu odpowiedniej proporcji (szczególnie przy wypiekach) i cena. W celu obniżenia kosztów, można zawsze kupić sadzonkę rośliny. Sama rok temu takową nabyłam. Zbieram liście, ale jeszcze dość rzadko wykorzystuję stewię w kuchni.

KSYLITOL – cukier brzozowy. Zawiera o 40% kalorii mniej niż cukier i smakuje praktycznie tak samo, z resztą używa się go w takich samych proporcjach. Nie fermentuje w układzie pokarmowym, redukuję zgagę, ma działanie bakteriobójcze i przeciwpróchnicze. Nadaje się też do wypieków, ale nie można go podawać małym dzieciom (dozwolony dopiero od 3 roku życia dziecka). Chyba jego jedyną wadą jest cena, jest bowiem jeszcze droższy od stewii.

LIŚCIE MORWY BIAŁEJ – właściwości lecznicze liści morwy znane były Chińczykom już setki lat temu. W Europie zaczęły cieszyć się popularnością niedawno. To świetny środek dla osób odchudzających się, a także pacjentów cierpiących na cukrzycę typu II, gdyż zmniejsza przyswajanie cukru po posiłkach. Osoby z niskim ciśnieniem powinny jednak stosować herbatę z liści morwy ostrożnie, gdyż obniża również ciśnienie.

ZIELONA HERBATA – azjatyckie remedium na wszystko. Poprawia trawienie, odmładza, wspomaga odchudzanie (przez zwiększenie metabolizmu). Jest również pomocna osobom mającym problem z osteoporozą oraz innymi problemami kostnymi. Zawarte w niej katechiny bowiem wpływają pozytywnie na proces kościotwórczy.

WITAMINA C – wprawdzie bezpośrednio ma niewielki wpływ na odchudzanie, ale kwas askorbinowy pomaga w oczyszczaniu organizmu. Bez niego nie wchłonie się również witamina A. Witamina C jest też niezbędna do syntezy kolagenu (niedobór kolagenu powoduje powstawanie rozstępów i zwiotczenia skóry, co często towarzyszy odchudzaniu).

ODPOWIEDNIE ZESTAWIENIE PRODUKTÓW – będąc na diecie z reguły je się mniej, przez co dostarcza się organizmowi mniej substancji odżywczych, w tym również witamin i minerałów. Aby ubytki zredukować do minimum nie powinno się jadać razem niektórych produktów. Jeśli zależy nam na jak najmniejszej utracie witaminy C, nie powinniśmy łączyć  ogórka z warzywami zawierającymi dużo witaminy C: pomidorami, papryką, kapustą, natką pietruszki. W celu zapewnienia organizmowi odpowiedniej ilości jodu, nie należy jadać ryby z roślinami krzyżowymi (brokuły, kalafior, brukselka). Utracie jodu można przeciwdziałać, aby zneutralizować działanie goitrogenów, należy gotować rośliny krzyżowe przez pierwsze kilka minut bez przykrycia.

Waga, Fot. Hanami®

Waga, Fot. Hanami®

Penne ze szpinakiem, fetą i kurczakiem

I kolejny poniedziałek. Tym razem bardzo zimowy (a ja się boje zimna). Na balkonie pół metra śniegu, z nieba coś tam prószy, albo straszy, że będzie prószyć no i mróz. Widok za oknem jest piękny, ale kiedy trzeba się przejść, mój entuzjazm opada. Mimo pogody dziś na obiad proponuję coś w miarę lekkiego, czyli makaron penne z szpinakiem, fetą i kurczakiem.

Przepis na penne ze szpinakiem, fetą i kurczakiem:

250 g makaronu penne
mała pierś z kurczaka
80 g sera feta w kostce
250 g szpinaku
100 g śmietany 12%
2 małe cebule
2 ząbki czosnku
pieprz, sól

Kurczaka kroimy w kostkę, wrzucamy na rozgrzaną patelnie i podsmażamy chwilę. Następnie dodajemy pokrojone w kostkę: cebulę oraz czosnek, smażymy przez 5-7 minut. Dodajemy śmietanę oraz przyprawy po czym całość dusimy przez 3-4 minuty. Umyty i sparzony gorącą wodą szpinak dodajemy do sosu. Dusimy przez 2-3 minuty. W międzyczasie gotujemy makaron. Po odlaniu, makaron mieszamy dokładnie z sosem. Po nałożeniu na talerze, przybieramy serem feta pokrojonym w kostkę.


Penne z fetą, szpinakiem i kurczakiem, Fot. Hanami®